Katastrofa zwana męską seksualnością

Właściwie miało tak jak poprzedni tekst pójść na Feminotekę, ale Feminoteka działa niezbyt szybko, więc najpierw tu

Ponieważ jeden fragment można zrozumieć nie tak jak chciałem, to dodałem do niego przypis – siódmy przypis, dla ścisłości

Katastrofa zwana męską*[1] seksualnością.

Post-coital depression – uczucie smutku, melancholii i/lub niepokoju, występujące po stosunku seksualnym.

Afterglow – uczucie szczęścia, satysfakcji i odprężenia, występujące po stosunku seksualnym.

Te dwa określenia dobrze oddają to jak różny może być seks. Oczywiście, to pierwsze jest o wiele bardziej znane. I jest znacznie częstszym doświadczeniem wśród mężczyzn.

Dlaczego?

Napisałem, przy okazji kolejnej odsłony dyskusji o pornografii*[2], że męska seksualność jest bardziej zrepresjonowana od kobiecej. To stwierdzenie może wydawać się zaskakujące, ale tylko dlatego, że ta represja jest bardziej ukryta. Generalnie, kobiety – feministki – które mogłyby ja zanalizować zwykle nie są tym zainteresowane, albo wpadają w pułapkę traktowania mężczyzn, jako jednorodnej grupy, albo umyka im część perspektywy. Z drugiej strony, mężczyźni są albo (np: MRAs*[3]) zbyt zajęci szukaniem winy w feminizmie i wyzwoleniu kobiet, albo nawet nie są świadomi, lub nie chcą narzekać – bo już samo to oznaczałoby przekroczenie normy i niemęskie zachowanie.

Zresztą, jest co tracić. Wartościowanie męskości wyżej niż kobiecości ma też tą stronę, że O ile kobieta zachowująca się po “męsku” łamie normę, to poza tym zdobywa rzeczy, które są uważane za wartościowe (nawet, jeśli dla niej nieodpowiednie). Mężczyzna, który chciałby sprzeciwić się normom obowiązującym jego płeć musiałby zrezygnować z uprzywilejowanej roli społecznej. Nic dziwnego, że tak rzadko się to zdarza, a męskość pozostaje bardzo słabo zanalizowana. Jeśli zaś chodzi o seksualność to jest po prostu tragicznie.

Jak to wygląda w praktyce?

To dość proste i powszechnie znane nakazy, normy przypisujące wartość pewnym cechom i zachowaniom. Męskim. Rzeczom, które określają to, czy facet będzie ‘w porządku’, akceptowany, zasługujący na istnienie, WIELE WARTY. Oh, jest wiele cech, które są po prostu ludzkie, które maja wartość. Stereotyp męskości zawiera takie, jak powiedzmy odwagę, ale jest tez coś co określa tylko i wyłącznie mężczyzn, a nie ludzi, czyli seksualność*[7]. Bardzo dużą wartość, powiedziałbym, że ponad połowa męskości jest oparta na szeroko rozumianej seksualności.

Mężczyzna musi być seksualnie aktywny, zawsze mieć ochotę na seks, nie tylko nie odmawiać ale aktywnie dążyć i wykazywać inicjatywę, poszukując (z sukcesem!) kontaktów seksualnych. Oczywiście, muszą być to heteroseksualne kontakty, w których mężczyzna pozostaje w męskiej, aktywnej roli, a przynajmniej nie przybiera w sposób oczywisty pasywnej (można owszem, być zadowalanym oralnie, ale coś stricte BDSM, w roli uległego, to już nie jest wartościowe, wręcz przeciwnie, jest uwłaczające), i obiekt (kobieta) musi być akceptowalnie atrakcyjna, im bardziej – według “obiektywnych” kryteriów, oczywiście, a nie według widzimisię zdawałoby się zainteresowanego mężczyzny – atrakcyjna, tym więcej punktów poczucia własnej wartości.

Dalej. Jeszcze lepiej, jak ma dużego penisa*[4], zaspokaja kobietę, oczywiście tym penisem, i najlepiej jak najdłużej, “przedwczesny” wytrysk to coś niemal tak zagrażającego jak impotencja. (a co to ma wspólnego z realnymi potrzebami partnerki, to juz mniejsza o to. Po pierwsze, o tym sie nie rozmawia, po drugie facet ma wiedzieć, a nie pytać. Zupełnie mnie to nie dziwi, ze mężczyźni traktują porno jak instrukcje, a niby skąd mieliby czerpać ta wiedze? Przecież rozmawianie otwarcie o pragnieniach w seksie jest taaaakie sztuczne! A edukacja seksualna to przecież powinna być o zagrożeniach, a nie o tym, jak to robić, żeby było fajnie i przyjemnie).

I co najważniejsze – musi z tego wszystkiego czerpać wielka satysfakcję.

To jest najważniejsze. Nakaz przyjemności całkowicie – poza szczęśliwymi zbiegami okoliczności – odbiera możliwość rozpoznania, czy naprawdę się coś lubi, czy nie. Dodajmy do tego inne stereotypowe męskie normy, jak nienarzekanie, niewyrażanie (większości) emocji a potrzeb emocjonalnych w szczególności, i jasno widać jak tragiczna jest to sytuacja. I dlaczego z dwóch reakcji na seks ta pierwsza jest o wiele częstsza.

A to nie wszystko.

Jest jeszcze przekonanie*[5], że męska seksualność jest niemoralna, że mężczyźni to rozpasane świnie, co myślą tylko o jednym, że kobiecy dotyk jest wartościowy, a męski może tej wartości pozbawić. Że kobieta oddaje w seksie mężczyźnie coś cennego, a on coś pożądanego dostaje. Mężczyźni konsumują tą okropną pornografię, chodzą do prostytutek, zdradzają*[6].

Piękne podwójne wiązanie. Musisz być seksualny, żeby być wartościowy, ale jednocześnie nie możesz taki być, bo to złe i niemoralne. Na dodatek, jeśli uważasz kobiety za ludzi, to jak pogodzić ten pierwszy nakaz z tym, że twoja seksualność jest niebezpieczna i mało wartościowa? Chyba po prostu lepiej przestać uważać kobiety za osoby godne szacunku, łatwiej kogoś zdehumanizować, wtedy łatwiej go (a raczej ją) tym traktować, czyż nie? Co nie zrobisz, będzie źle. A gdzie w tym wszystkim własne pragnienia, to w ogóle dawno zapomniane.

A jak wygląda prawda?

Przykro mi, wytrysk to nie orgazm. Mężczyźni nie mają automatycznie przyjemności z każdego seksu. Nie każdy orgazm jest tak samo fajny. Nie zawsze chcemy mieć wytrysk i nie musi to być problemem. Nie, nie oddzielamy seksu od emocji, choć wielu z nas musiało sie tego nauczyć, bo przecież to takie niemęskie nie chcieć seksu, wiec do diabla z emocjami, trzeba stanąć na wysokości zadania.

Kiedyś zdarzyło mi sie nawet powiedzieć na glos mojej przyjaciółce, ze pójdę z pewną osobą do łóżka (w odpowiedzi na jej propozycję), bo przecież nie byłbym facetem, gdybym sie nie zgodził. Powiedziane na glos brzmiało komicznie, ale przecież to była prawda. A, że to bolesne, że ta osoba nie chciała niczego więcej? Ani słowa o tym, przecież jestem facetem, seks bez zobowiązań to ideał, nie?

Jaki jest tego skutek?

Taki, że mężczyźni nie mogą wiedzieć, czy naprawdę są usatysfakcjonowani z seksu, skoro seks sam w sobie jest dla nich zdobyczą i wartością. Taki, ze większość seksu jaki maja mężczyźni jest slaby. Gdyby oddzielić wartość osiągnięcia i dotyku, to byłby naprawdę niewiele warty.

Cytując pewnego mądrego faceta, którego doświadczenia, jak sądzę, nie są zbyt wyjątkowe: “Mógłbym policzyć na palcach dobry seks, jaki miałem. Zły, to tak z 50-60%. A fatalny seks – taki po którym czujesz się beznadziejnie i ohydnie, mimo “osiągnięcia”, to ze 20%. Reszta to taki sobie seks, który mógłbym woleć od masturbacji, zależnie od mojego nastroju.”

Ale nikt wam tego nie powie, oczywiście. Nikt się nie przyzna.

*[1] Dla ścisłości, będzie tylko o cisseksualnych, heteroseksualnych (lub bi) mężczyznach. Choć w szczególny sposób dotyczy to również mężczyzn homoseksualnych – sztywna normatywność męskiej seksualności wiąże się z tą intrygującą niewidocznością męskiego biseksualizmu: http://www.marksimpson.com/blog/2006/04/26/curiouser-and-curiouser-the-strange-disappearance-of-male-bisexuality/

*[2] Konkretnie, tu: http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1059 Sformułowanie zresztą nieszczęśliwe, bo wygląda na licytowanie się kto ma gorzej. Nie wiem kto, i mnie to nie interesuje.

*[3] Nawet nie wspominając o komicznych mitopoetach, czy Men Rights Activists, to ludzie którzy się tym interesują (np: http://www.feministcritics.org/blog/ ) są często zajęci wyszukiwaniem przykładów (czasami trafnych a często nie) jak to mężczyźni mają gorzej, co bywa interesujące, ale jest bezproduktywne. W sumie najbardziej interesujące podejście do tematu prezentuje kobieta, feministka, acz bez teoretycznego przygotowania, Clarisse Thorn, zwłaszcza w swojej już legendarnej serii dyskusji o męskości: http://clarissethorn.com/blog/2011/01/28/manliness-and-feminism-3-rise-of-the-machines/ . Warto by wspomnieć również o recenzji książki C.J.Pascoe przez Thomasa Millara: http://yesmeansyesblog.wordpress.com/2010/01/12/review-dude-youre-a-fag/

*[4] A przynajmniej średniego. W ogóle w męskości ważniejsze jest, żeby nie popełnić błędu, i nie mieć żadnych dyskwalifikujących braków, żeby spełnić pewne minimalne kryteria, które udowodnią, że mężczyzną jesteśmy, niż ponadprzeciętne osiąganie tylko niewielu z nich. Trochę to tajemnicze, jakby trzeba było się odróżnić od reszty istot, kobiet, dzieci i wszystkich innych?

*[5] Po części prawdziwe, a po części nie – większość sprawców – z wyjątkiem pedofilii – przemocy seksualnej to mężczyźni. Z drugiej strony, przygniatająca większość sprawców to stosunkowo niewielka grupa mężczyzn: http://yesmeansyesblog.wordpress.com/2009/11/12/meet-the-predators/

*[6] Nic dziwnego, że pornografia wygląda tak a nie inaczej. Czego miałby chcieć mężczyzna, który z jednej strony ma mieć ten seks, a z drugiej te jego pragnienia są niewłaściwie? Braku potępienia, kobiet, które zrobią wszystko, czego by nie chciał z uśmiechem na ustach, oczywiście. http://yesmeansyesblog.wordpress.com/2011/03/03/gender-differences-and-casual-sex-the-new-research/ . Postrzeganie seksu w kategorii czegoś, co kobiety dają mężczyznom, co im sprawia przyjemność a dla nich jest potencjalnie emocjonalnie kosztowne oczywiście jest wiktoriańską bzdurą:

*[7] Muszę to wyjaśnić – bo da się to odczytać jako stwierdzenie, że seksualność określa tylko mężczyzn a kobiety to w ogóle seksualności nie mają (na co zwróciła uwagę Zuljetka w komentarzach na blogu Navairy). Zamierzałem powiedzieć, że są cechy – takie jak na przykład odwaga – które są płciowo jeśli nawet nie neutralne to mogą swobodnie określać osoby obu płci bez poddawania w wątpliwość ich identyfikacji, i też często mają podobne znaczenie (akurat w stereotypie odwaga mężczyzny może polegać na czymś innym niż kobiety, ale nie jest tak zawsze, również w tym wypadku). Ale męska seksualność odnosi się do mężczyzn a nie kobiet – i właśnie takie rozumienie seksualności jest istotne dla pojęcia męskości. W skrócie, powinienem po prostu postawić przymiotnik “czyli MĘSKA seksualność”, i byłoby jasne. Oczywiście kobiety mają swoja seksualność, i istnieją również stereotypowe kobiece role seksualne (jakżeby inaczej!).

Odpowiedzi: 9 do “Katastrofa zwana męską seksualnością”

  1. Arek mówi:

    Dziękuję. Mądry, otwierający oczy (przynajmniej moje) tekst.

  2. Navaira mówi:

    Odpisałem na Miłości. Nie wiem, czy o to Ci chodziło, ale to mi wyszło :)

  3. janna.dziewanna mówi:

    czy autor zna: http://vimeo.com/11094452 ? chyba wpisuje sie w wątek

  4. tomekkulesza0 mówi:

    Nie znam. Opieralem sie glownie na co ciekawszych, ale rozrzuconych po sieci wypowiedziach roznych osob (od paradox-entertainment.com po feministe.us, rozmowach z ludzmi, i wlasnych przemysleniach i obserwacjach). Choc oczywiscie Clarisse Thorn i dyskusje na jej blogu wywarly na to najwiekszy wplyw (stamtad jest jeden cytat, zreszta).

    Poczatek jest oczywiscie nieprawdziwy, no ale to zawsze tak jest jak ktos mowi, ze cos po raz pierwszy w historii :)

    Ale powaznie: to oczywiscie sie wiaze, ale ja mam na mysli cos szerszego, czego rozmiar penisa jest tylko czescia (i jako tyle ma w tekscie poswiecone jedno zdanie, ktore tu jest rozwiniete w godzinny film)

    Mam nadzieje, ze uda mi sie obejrzec, ale najpierw chce napisac cos co mi przyszlo do glowy po przeczytaniu komentarza Navairy i rozmowy ze znajomym transseksualista.

  5. tomekkulesza0 mówi:

    O rany, nie. Pornografia nie jest powodem tego, ze mezczyzni maja problem z obrazem penisa, to zupelnie nie tak. Nie wiem, troche banalny i slaby ten dokument.

  6. pieszczoszka mówi:

    Trafne spostrzezenia. Zwlaszcza z przekraczaniem norm przez mezczyzn: z pozycji uwazanej za uprzywilejowana tak latwo sie nie schodzi. Trzeba duzo zaufania, by mezczyzna mogl realizowac w lozku swoja potrzebe pasywnosci.
    I fakt, sadzac po przezyciach mojego brata, po rozmowie z moimi partnerami (ja akurat rozmawiam, chetnie nawet) seks zalezny od penisa jest norma, w ktora mezczyzna ucieka gdy jest niepewny/nie chce mu sie.
    Poza tym mezczyznie trudniej odmawiac. Oj, chyba przydalby sie jakis kurs asertywnosci dla panow w tym kierunku… Zwlaszcza ze to sie tez wam, panowie, nie oplaca. Z pozycji per se aktywnej trudno jest zauwazyc, kiedy facet zaczyna byc uzywany jako wibrator, mimo iz chcialby innego ukladu…

  7. tomekkulesza0 mówi:

    Coz moge dodac, zgadzam sie. Chociaz nie wiem czy bym powiedzial, ze trudniej (jesli tak napisalem w tekscie, to coz…)

    Wlasnie chcialem to rozwinac, ale jak sie nad tym zastanowie, to wychodza mi takie generalizacje, ktorych wcale nie jestem pewny. Latwiej, bo mezczyzna nie bedzie pod presja, zeby sie zgodzic (“dac”). Ale, nie bedzie? Moze czasami nie bedzie, ale moze byc, choc inaczej. Trudnosc odmowy bedzie nieco inna, bardziej na wewnetrzny obraz siebie jako mezczyzny (i w zwiazku z tym inna presja zadziala, mniej ta skierowana na obowiazek mezczyzny, a bardziej na podwazanie jego ego*), niz na spoleczna role, jak w przypadku kobiety (i uleglosci, czy tez cokolwiek innego co moze sprawiac trudnosc w odmowie). Co jest koniec koncow trudniejsze – nie wiem, przynajmniej dzis.

  8. sacoche homme marque mówi:

    Aw, this was an incredibly nice post. Spending some time and actual effort to produce a really good article… but what can I say… I procrastinate a lot and
    don’t seem to get nearly anything done.

  9. get more mówi:

    We are a bunch of volunteers and starting a brand new scheme in our community. Your website provided us with valuable info to paintings on. You’ve performed a formidable task and our whole neighborhood will likely be thankful to you.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: