Seks, pornografia i feminizm

(Czyli coś napisałem jako krytykę tekstu Marzeny Gębali na Feminotece – link )

Seks, pornografia i feminizm

Z tekstem Marzeny Gębali
Poważno – frywolne. Nie jestem porno-gwiazdką

polemizuje Tomasz Kulesza

Jestem w kropce.

Powiedziałem, szczerze oburzony, że artykuł jest tak problematyczny, że rozwikłanie i unaocznienie tego wymagałoby drugiego podobnej wielkości. Sprawa jest skomplikowana, bo artykuł jest niejednoznaczny, z jednej strony słusznie zwraca uwagę na problemy z normatywnością seksualności, a zwłaszcza w jej masowym odbiorze jako pornografii, z drugiej strony jest to często również sformułowane w sposób normatywny i przybiera opresyjną formę .Z trzeciej strony nietrafnie koncentruje uwagę na pornografii jako źródle problemu, a z czwartej postuluje jak najbardziej właściwe rozwiązanie, czyli komunikację.

Gdzie więc są te problemy?

„Dzisiaj w dyskursie na ten temat częściej od stwierdzeń, że pornografia wykorzystuje i upokarza kobiety (…) I jeśli ktoś nie chce uchodzić za dewota, lub hipokrytkę nie może zbyt głośno dawać wyrazu swej niechęci w tej kwestii. Lepiej zachować milczenie. ”

Problem z krytyką pornografii jest taki, że nie można posługiwać się absolutnymi stwierdzeniami w rodzaju „pornografia wykorzystuje i upokarza kobiety”. Nie można, ponieważ może się to skończyć pojawieniem się kobiety, która, jak na złość, okazuje się że uwielbia bukkake*, lubi pracę w branży porno i w ogóle nie czuje się upokorzona. I co wtedy? Zdrajczyni, niech się nie ośmiela odzywać? Ale czy to nie jest represja seksualności konkretnej kobiety z krwi i kości?

Wniosek? Tak, jeśli nie chce się uchodzić za dewota/kę to lepiej nie krytykować (moralnie) publicznie tego co inni ludzie lubią czy chcą – przy świadomej zgodzie stron – robić** nawet jeśli wydaje się to odstręczające. Ewentualnie można przyjąć z otwartymi ramionami taką etykietkę, w końcu świat się po tym nie skończy (choć postępowa identyfikacja może ucierpieć). A jeśli chce się mówić o tym, że wiele kobiet jest mniej lub bardziej zmuszanych do seksualnej pracy, to należy mówić, że problemem jest przemoc, a nie, że praca jest seksualna.

Chyba, że podziela się konserwatywne przekonania o tym, że seksualność jest wstydliwa, że kobieta nie ma własnej seksualnej agendy, i że „oddając się” traci coś wartościowego. Co, szczerze mówiąc, jest po prostu ohydne, ponieważ właśnie to odbiera podmiotowość, problem nadal niezwykle poważny w naszej kulturze.

A jeśli upokorzenie polega na tym, że widok nagiego ciała innych kobiet jest upokarzający, to należy uznać, że problem jest w nas, i że droga do jego rozwiązania wiedzie przez gabinet psychoterapeutyczny, a nie przez dyscyplinowanie ciał innych kobiet. I nie wiem co poczuje mała dziewczynka na widok wypinającej się na plakacie kobiety. Podejrzewam, że przelotne zaciekawienie. Moja znajoma, jako dziecko, uważała wiele lat temu, że prostytutki są strasznie fajnie i ładnie ubrane. Ale domyślam się, że jeśli owa dziewczynka dowie się od innych, że wypinająca się kobieta to się nie szanuje, że „to sukadziwkaszmata jest”, to pewnie nie poczuje się najlepiej.

„Uważam, że Matka Natura wyposażyła mnie wystarczająco, by anal nie był konieczny. I przy obiedzie też nie mam zamiaru rzeczonych filmów oglądać. Ale jest to moje zdanie.”

Drugim problemem jest sposób przedstawienia tego co w seksie jest właściwe. A raczej sam fakt, że posługuje się taką kategorią. Krytyka norm i standardów seksualnych, także tego co jest obecne w pornografii***, nie może polegać na tym (przynajmniej z feministycznych i podmiotowych pozycji), że uznajemy jakaś – w tym wypadku inną niż taką jaką autorka widzi w pornografii – aktywność seksualna za właściwą. To nic innego jak podobna opresja, tylko z innej strony.

Bo nie ma nic złego w tym, jeśli iluś mężczyzn chciałoby uprawiać seks analny a oralny kończyć wytryskiem na twarz****. Sama w sobie takie pragnienie jest równie godne potępienia jak chęć uprawiania seksu waginalnego w pozycji klasycznej na małżeńskim łożu z baldachimem, usłanym płatkami róż. (mi osobiście oba pomysły wydają mi się niesłychanie fetyszystyczne). Nie ma czegoś takiego jak właściwe upodobania seksualne. Jedna moja znajoma uwielbia czuć poruszającego się penisa w cipce, drugiej wydaje się to odpychające, woli się ocierać, najlepiej w ubraniu. Która jest normalna?

Mam jednak wrażenie, ze Gębala chciała napisać o czym innym – a komentarze autorki skłaniają mnie by tym bardziej tak myśleć – że chciała skrytykować nawet nie to, że tylu mężczyzn myśli, że chcieliby seksu analnego, ale to, że podchodzą do tego jakby im się to należało, a fakt, że partnerka nie chce oznacza, że coś z nią nie tak. I tu nie ma żadnego problemu – bo z tego, że ludzie mają prawo do wszelkich pragnień seksualnych, nie oznacza, że należy im się ich realizacja. O nie, tu na ogół wchodzi w grę druga osoba (pomińmy autoerotyzm), i musi być zachowana zasada poinformowanej konsensualności, świadomej zgody*****.

I tu dochodzimy do tego, z czym się jak najbardziej zgadzam. Tak, rozwiązaniem jest komunikacja. Wiem, to nie jest proste, zwłaszcza na początku wydaje się sztuczne i sztywne, ale to z braku przyzwyczajenia. I wbrew temu, co pisze Zarin, że „z przygodnym partnerem też prowadzić poważne rozmowy o swoich pragnieniach? trochę realizmu ;d.”, tak, z przygodnym partnerem też można prowadzić mniej lub bardziej poważne rozmowy o tym na co się akurat z nim/nią ma w tej chwili ochotę. Może komuś powiedzenie „hej, mogę się na ciebie nabić” w sytuacji już przynajmniej półnagiej wydaje się dziwne – ale to tylko wrażenie, spowodowane wstydem. Interpretacja słów jest, parafrazując, w uchu słyszącego, i – dla mnie osobiście – żadne z określeń których użyła autorka „bierze”, rżnie”, „dyma”, „posuwa”, nie jest wulgarne. Chyba, że w transgresyjny sposób, ale to zaleta, nie wada.

Ale wniosek z tego jest taki, że problemem nie są czyjeś pragnienia, tylko brak komunikacji – i założenia, że komuś coś się oczywiście podoba, więc po co pytać, co w połączeniu z poczuciem, że ma być tak a nie inaczej, albo, że coś się nam należy (zwykle męska przypadłość) tworzy toksyczną mieszankę.

Chyba, że autorce przeszkadza jeszcze coś innego – powszechność modeli pornograficznych w seksualności zwłaszcza ludzi mających z nimi kontakt wcześnie? Teoretycznie pisze, że:

„Może więc nabierzmy trochę dystansu do tego, co oglądamy? W końcu filmy te są zarezerwowane dla ludzi dorosłych, a nie dla małych chłopców i dziewczynek, przydałaby się więc odrobina krytycyzmu.”

Ale prawda jest oczywiście inna. Obok mnie jest miejska biblioteka, gdzie oczywiście nie wolno oglądać pornografii, ale nie przeszkodziło to pewnemu chłopcu w wieku na oko wczesnogimnazjalnym oglądać pornograficznych filmików na komputerze obok mnie. 3 dni z rzędu. Przyznam, że osobiście wolałbym, żeby ludzie mieli dostęp do wielości modeli, ale jakoś trudno mi wyobrazić sobie, że ludzie swobodnie będą publicznie mówić o swoich upodobaniach seksualnych w całej ich różnorodności, żeby na rodzinnym obiedzie dzieci mogły usłyszeć, że ciocia to lubi jak się ją liże, a wójek jak pieści mu się jądra. Obecna sytuacja nie wydaje mi się gorsza od tej sprzed lat, gdy seksualność trzeba było odkrywać metodą prób i błędów.

Najgorszy jest jednak brak, a wręcz zakaz komunikacji i wyrażania własnych uczuć i preferencji bez wstydu. No, ale to tak dołujący temat, że wolę nic więcej o nim nie pisać. Zresztą, muszę kończyć, bo sciągnał mi się nowy film porno na którym ludzie pieprzą się poprzebierani za dinozaury.

*Bodajże Tristan Taormino ma taki fetysz. Feministka, jeśli ktoś nie wie.

**Ok, to czy naprawdę lubią to robić, czy pornografia jest wolna od problemów z przemocą seksualną (nie jest: i-can-never-tell ) jest jeszcze innym tematem.

*** Cóż, osobiście nie trafiam zbyt często na pornografie prezentująca stosunki analne hetero. Zwykle są osobna kategoria, wiec nie mam problemu z ich unikaniem. choć pewnie ktoś kto dopiero zaczyna może trafić na różne rzeczy. ale jak mniemam, pomysł, żeby ktoś inny pokazywał dziecku różne strony porno, żeby mogło zobaczyć co woli, skończyłby sie wezwaniem do kastrowania pokazującego, no bo pedofil.

**** Inna sprawa, że osobiście wątpię, by wielu mężczyzn naprawdę miało takie preferencje. No, ale męska seksualność jest jeszcze bardzie zrepresjonowana od kobiecej, tyle, że to jest bardziej niewidoczne, więc nic w tym dziwnego, że wszyscy myślą inaczej.

***** Pojęcie „informed consent”, świadomej zgody, jest tak naprawdę kompletnie nietrafione gdy chodzi o aktywność seksualną. Na tym między innymi polegał problem z akcją no means no, że sprawiała wrażenie, że jeśli ktoś nie mówi nie, to znaczy że się zgadza, co w sposób dość oczywisty jest problematyczne w seksualnym kontekście. Nie wspominając, że sam nacisk na powiedzenie nie obciąża odpowiedzialnością ofiarę, a na dodatek nasza kultura aktywnie zniechęca ludzi do mówienia nie – zwłaszcza kobiety (polecam she-didn’t-fight-back-because-you-told-her-not-to i mythcommunication-its-not-that-they-dont-understand-they-just-dont-like-the-answer ). W efekcie pojawiło się wraz z książką YesMeansYes pojęcie „enthusiastic consent”, które zwraca uwagę na wyrażanie chęci i dążenia, a nie na brak sprzeciwu.
Swoja droga, dziwi mnie, mnie cieszy, że w przeważającej większości produkcji pornograficznych przynajmniej usiłuje się sprawić wrażenie, że zaangażowane osoby tego chcą. Wystarczy, że morderstwa na niby cieszą się w fabułach wielką popularnością, dobrze, że chociaż gwałty nie. No i prywatnie też bardziej mnie cieszy oglądanie w pornosach podnieconych ludzi, niż udających, ale to już co kto woli.

Jedna odpowiedź to “Seks, pornografia i feminizm”

  1. seks Says:

    Hello! I simply would like to give you a big thumbs up for your great info you have got here on this post.
    I will be returning to your web site for more soon.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: